Czasami, by uniknąć bólu, nieświadomie fałszujemy naszą historię, wypierając zbyt bolesne i trudne wspomnienia. Ale nawet jeśli zafałszujemy naszą historię, tak że nie będziemy mogli jej „odczytać” w sposób obiektywny i pozytywny, wcześniej czy później stłumione treści zaczną przenikać do naszego codziennego życia. Będziemy odczuwać pokusę nieustannego opowiadania o sobie z podawaniem coraz większej liczby szczegółów albo przeciwnie, będziemy milczeć na swój temat obawiając się, że inni DOWIEDZĄ SIĘ.

Czego mogliby dowiedzieć się? Sami nie wiemy. Ale chcemy być czyści jak łza. Tylko wtedy czujemy się godni istnienia, kiedy możemy opowiedzieć swoją przeszłość, nie wstydząc się jej. Toteż niektórzy wymyślają swoją genealogię i znakomitych przodków, by nabrać wartości, zarówno w oczach swoich własnych jak i innych ludzi.

Nie tylko historia Izraela jest święta, nasza również, bo Bóg jest obecny w każdej chwili naszego życia. Każdy człowiek ma swoją świętą historię, bo jest stworzony na obraz Boga. Czasem spotykam ludzi u kresu sił. Tłumaczę im, że ich historia jest święta, a oni patrzą na mnie zdumieni, jakby chcieli powiedzieć: „Ależ ja jestem zerem. Nawet przez chwilę nie odważyłbym się pomyśleć, że moje życie jest święte!”. Tymczasem każdy z nas ma swoją „historię świętą”. Odczytajmy na nowo nasze życie, a odkryjemy w nim Boże działanie.

Brat Remi, Porzuć swoją przeszłość, czyli o uzdrowieniu pamięci

ŹRÓDŁO: MIESIĘCZNIK KATOLICKI LIST, SKRĘPOWANI DZIECIŃSTWEM O DOROSŁYCH DZIECIACH ALKOHOLIKÓW, NUMER SPECJALNY 2011
ZAMÓW PRENUMERATĘ LISTUhttp://sklep.e-medialist.pl